Do napisania tego tekstu natchnęła mnie oferta współpracy, którą niedawno otrzymałam. Zaproponowało mi recenzję…plastrów odchudzających 😀 Wiecie, przyklejacie taki plaster np. na brzuch, nosicie kilkanaście godzin, następnego dnia wymieniacie na nowy i tak cudownym sposobem chudniecie nawet kilkanaście kg w miesiąc. Bez wysiłku, leżąc przed tv! Tego rodzaju plastry nie są zaliczane do suplementów diety (nie są spożywane doustnie), ale ponieważ jedne i drugie mają za zadanie wspomagać redukcję (zazwyczaj ilości gotówki w portfelu) i zawierają podobne substancje, omówię je w jednym wpisie.

Plastry odchudzające – czy to ma prawo działać?

Zacznijmy od tego, co w ogóle wchodzi w skład tych cudownych plastrów. Zazwyczaj jest to połączenie wielu składników, które kojarzone są z działaniem odchudzającym (choć nie zawsze słusznie, ale o tym dalej). Przykładowo l-karnityna, ekstrakt z zielonej herbaty, błonnik, kofeina. Są to substancje naturalne, a więc uznawane za lepsze.

„Sl***** zawiera jedynie naturalne składniki, dlatego też nie wywołuje skutków ubocznych. W każdym plastrze zawarte zostały naturalne substancje w optymalnej dawce. Te, które wykazują dobroczynne działanie na ludzki organizm, a nie negatywne powikłania. Dzięki temu możesz być pewna, że plastry odchudzające w żaden sposób nie będą działać niekorzystnie.”

NATURALNE nie znaczy BEZPIECZNIEJSZE. Zarówno substancje naturalne, jak i syntetyczne mogą nam zrobić krzywdę. Pisałam o tym kiedyś – naturalny jest jad węża, muchomor sromotnikowy, barszcz sosnowskiego, a także jałowiec, który u kobiety w ciąży może doprowadzić do poronienia.

Po przyklejeniu takie plastry mogą powodować uczucie ciepła, przez co mamy wrażenie że naprawdę działają. Problem w tym, że wbrew zapewnieniom producenta nie są w stanie przeniknąć przez skórę do krwiobiegu, więc nie mogą wpływać na tempo naszego metabolizmu, przemiany kwasów tłuszczowych czy uczucie sytości. Równie dobrze możecie sobie przykleić zwykły plasterek.

Jeśli nie plastry, to może tabletki?

Drugą, znacznie większą, grupą produktów odchudzających są suplementy diety – czyli różnego rodzaju tabletki, kapsułki, płyny, proszki – wszystko to, co przyjmujemy doustnie. Oczywiście suplementów nie można wrzucać do jednego worka – niektóre są wręcz niezbędne (witamina D w okresie jesienno-zimowym), ale te odchudzające prędzej odchudzą nasz portfel niż realnie zadziałają.

W preparatach na odchudzanie najczęściej występują:

  • kofeina,
  • ekstrakt z zielonej herbaty,
  • L-karnityna,
  • fukoksantyna (substancja pozyskiwana z glonów)
  • Sprzężony kwas linolowy (CLA)
  • chrom,
  • chitosan,
  • gorzka pomarańcza (synefryna)
  • błonnik

Substancje te w zależności od rodzaju mają wykazywać różnoraki wpływ na redukcję masy ciała, np. poprzez zwiększanie uczucia sytości, spalanie tłuszczu, zmniejszanie wchłaniania tłuszczu, hamowanie apetytu. Niektóre działają moczopędnie (wyciąg z pokrzywy) lub przeczyszczająco, przez co utrata wagi wynika głównie z utraty wody lub treści pokarmowej.

Większość substancji stosowanych w suplementach odchudzających nie ma udowodnionego działania lub badania są niejednoznaczne.

NAUKOWE FAKTY:

  • Badania naukowe dotyczące składników takich, jak L-karnityna czy zielona herbata nie wykazały żadnego działania przyspieszającego odchudzanie albo niewielkie i monitorowane w krótkim okresie czasu, co nie wystarcza do deklarowania skuteczności w okresie długoterminowym.
  • Chrom, a konkretnie pikolinian chromu w jednym z badań dawał słabe efekty działania (spadek masy ciała 0,08-0,2 kg na tydzień), w wielu innych nie odnotowano żadnej skuteczności . Podobnie w przypadku chitosanu.
  • Częstym składnikiem preparatów, który w opinii producentów ma sprzyjać odchudzaniu, jest gorzka pomarańcza (zawierająca synefrynę), określana jako substytut efedryny. Stosowanie jej budzi jednak obawy zdrowotne, z uwagi na zawartość wielu alkaloidów, które mogą podnosić ciśnienie krwi czy zwiększać we krwi stężenie zażywanych przez pacjentów leków.
  • Kofeina rzeczywiście może poprawiać metabolizm kwasów tłuszczowych, jednakże rezultaty ich stosowania u ludzi są na ogół niewielkie i bardziej wyraźne u osób, które na co dzień nie spożywają kawy oraz innych napojów zawierających kofeinę. Najlepsze efekty daje połączenie kofeiny z efedryną, ale wiążę się to z dużym ryzykiem (o tym dalej)

Jedną z popularniejszych substancji odchudzających jest błonnik. I faktycznie, jest bardzo pomocny podczas redukcji. Ma za zadanie zapewniać nam uczucie sytości, dzięki któremu zmniejszy się ilość spożytych przez nas pokarmów. Na rynku mamy preparaty do stosowania doustnie oraz wspomniane plastry. Co do drugiego rodzaju – kompletna głupota, błonnik nie wchłania się przez skórę. Niemniej jeśli bardzo Wam zależy na takiej formie dostarczania błonnika, możecie potrzeć się chlebem razowym 😀 Co do formy doustnej, czyli różnego rodzaju tabletek, kapsułek, proszku itp. średnio producent zaleca suplementację swojego produktu w ilości zapewniającej ok. 3 g błonnika dziennie. Dzienna zalecana dawka błonnika wynosi między 20 a 40 g. Zobaczcie, jak łatwo dostarczyć taką ilość samą dietą (dla lepszego efektu przyjęłam górną granicę – 40 g). Czy warto więc wydawać pieniądze?

Niektóre SKŁADNIKI suplementów mogą wspomagać utratę masy ciała, ale jest jeden haczyk – to dawka a nie sam składnik wpływa na skuteczność, więc produkt niekoniecznie musi działać. W badaniach naukowych, które potwierdzają działanie składników wchodzących w skład preparatów odchudzających, często stosuje się bardzo wysokie dawki, które albo są dla nas nierealne do osiągnięcia, albo wiążą się z wieloma skutkami ubocznymi. Poza tym zwróćcie uwagę na słowo klucz – WSPOMAGAĆ.

Nic nie zrobi się samo, bez naszego wysiłku.

Suplementy nie tak bezpieczne, jak się wydaje

Suplementy to nie to samo co leki i przed wprowadzeniem na rynek nie muszą przechodzić badań klinicznych. Mówiąc wprost – producent może wykorzystać składniki, które nie mają udowodnionego działania. Hulaj dusza, wymyśli się chwytliwe hasło, dopowie się coś o certyfikatach, gwarancji, naturalnych, często naukowo brzmiących składnikach, pokaże metamorfozę przypadkowych ludzi, zmyślone opinie i sukces murowany. Ważna uwaga – lek kojarzy się z czymś skutecznym, lepszym niż suplement, dlatego producenci sprytnie określają swoje produkty mianem wyrobu medycznego. To od razu brzmi bezpieczniej i skuteczniej. Nie dajcie się złapać, wyrób medyczny to także stetoskop i ciśnieniomierz.

Suplementy nie tylko mogą być nieskuteczne, ale też niebezpieczne. Przykładowo wspomniana efedryna (spalacz tłuszczu), stosowana w USA na początku lat 90, została wycofana z powodu niepożądanych skutków sercowo-naczyniowych. Co ciekawe, jest to substancja roślinna, a więc naturalna. Spalacze tłuszczu są częstymi składnikami suplementów diety przeznaczonych do redukcji masy ciała, ponieważ mogą rzeczywiście przyspieszać metabolizm. Trzeba jednak mieć na uwadze wysokie dawki, przy których zauważymy działanie. A takie ilości nie pozostają bez wpływu na organizm, ponieważ jednocześnie mogą zwiększać ciśnienie krwi, powodują kołatanie serca, tachykardię, atak serca, upośledzony metabolizm wątrobowy a nawet śmierć.
Słyszeliście o przypadku 20-letniej dziewczyny z Warszawy, która dosłownie ugotowała się od środka wskutek przedawkowania spalacza tłuszczu (DNP)? Albo o mężczyźnie z Wielkiej Brytanii, którym cudem, po 3 dniach śpiączki i tygodniu na intensywnej terapii, przeżył przedawkowanie tej samej substancji? W Polsce sprzedaż DNP jest nielegalna, ale zdesperowana osoba poradzi sobie z jej zdobyciem. Ku przestrodze poniżej zdjęcie nogi Lewisa Browna, któremu lekarze musieli wykonać trzy operacje, aby wyciąć cały obumarły mięsień z przodu lewej nogi

Warto tak ryzykować dla szczupłej sylwetki?


Ze względu na wątpliwą skuteczność legalnych preparatów odchudzających, niektórzy producenci posuwają się do zafałszowania suplementów substancjami niedozwolonymi. Takie produkty, szczególnie te w sprzedaży internetowej, mogą zawierać sterydy anaboliczno-androgenne, substancje przeczyszczające, a nawet amfetaminę i jej pochodne. W USA suplementy diety na odchudzanie są drugą po ziołach grupą preparatów najczęściej zgłaszaną przez pacjentów do Krajowego Departamentu Rejestru Działań Ubocznych Suplementów Diety.

Stosowanie suplementów odchudzających robi mętlik w głowie

I na koniec coś, co mnie najbardziej irytuje! Specyfiki odchudzające dają nam złudne poczucie, że schudniemy bez wysiłku.

Suplementy nie rozwiązują źródła problemu, jedynie zamiatają pod dywan.

Pół biedy, jeśli zażywamy (legalne) suplementy równolegle ze zbilansowaną dietą i wysiłkiem fizycznym. Wtedy jednocześnie uczymy się zdrowych nawyków i zmniejszamy ryzyko powrotu zbędnych kilogramów po zakończeniu redukcji. Ale jeśli dajemy się nabrać na chwytliwe hasełka, gwarantujące szybkie efekty, praktycznie bez naszego udziału, to musimy porządnie popracować nad swoim podejściem do odchudzania. Zobaczcie, jakimi tekstami wabią nas producenci popularnych suplementów i co TAK NAPRAWDĘ one oznaczają:

suplementy odchudzajace skutecznosc

Trwałe chudnięcie jest procesem obejmującym nie tylko ograniczenie podaży kalorii, ale też wiele zmian w naszej psychice i sposobie myślenia. Nie ma tu magicznej drogi na skróty, trzeba coś dać od siebie. Zrzucenie nadprogramowych kilogramów nie będzie miało większego sensu, jeśli nie pozbędziemy się utrwalanych latami nawyków. Schudnąć można na jakiejkowiek diecie, nawet jedząc same fast-foody, o ile zastosujemy deficyt kaloryczny. Tylko co z tego? Po wszystkim szybko wrócimy do stanu wyjściowego, czasem z nawiązką.

1,2,3,4,5,6