Niedawno postanowiłam wprowadzić na bloga serię wpisów pt. „pytanie do dietetyka”. Zamysł polega na tym, że zadajecie mi pytania na instagramie, a ja jedno z nich rozwijam na blogu. Dzisiaj postanowiłam rozwiać wątpliwości dotyczące wpływu alkoholu (głównie wina) na proces redukcji oraz na zdrowie. Czy alkohol tuczy? Czy rzeczywiście wino obniża ryzyko chorób układu krążenia? Czy jeden kieliszek dziennie może przysłużyć się naszemu zdrowiu?

Alkohol vs redukcja

Przy okazji artykułu „czy w jeden dzień można przytyć” pisałam, że wg badań tylko 5% spożytego alkoholu odkłada się w postaci tkanki tłuszczowej. Jednak mowa tu o czystym alkoholu (etanol), a jak wiadomo często spożywamy go w formie piwa, wina czy drinków z sokami lub napojami gazowanymi. To, co stanowi istotne źródło kalorii w napojach alkoholowych to nie sam etanol, tylko łatwoprzyswajalne węglowodany. Pod względem kaloryczności najbardziej opłaca się pić mocne alkohole (wódka, gin, whisky, brandy), ponieważ zawierają śladowe ilości węglowodanów. Oczywiście pod warunkiem, że nie zapijamy ich sokami czy słodzonymi napojami gazowanymi. Całkiem nieźle wypada także wytrawne wino, które praktycznie nie ma cukru. Z kolei najwięcej przyswajalnych kalorii dostarczymy pijąc likiery, nalewki, słodkie wina, piwa (szczególnie smakowe), różnego rodzaju drinki z sokami, słodzonymi napojami.

Drugą sprawą jest, że alkohol sprawia, że puszczają nam hamulce i przestajemy kontrolować co jemy. Podczas jednej imprezy można znacznie przekroczyć dzienne zapotrzebowanie kaloryczne. Przykładowo zjedzenie paczki laysów (140 g, 736 kcal), 1 kebaba w bułce (878 kcal) i wypicie jednego reddsa (270 kcal) dostarcza nam prawie 2000 kcal, czyli równowartość średniego dziennego zapotrzebowania u przeciętnej kobiety.

Wartości prozdrowotne wina

Jeśli chodzi o właściwości prozdrowotne alkoholu, szczególny nacisk kładzie się na wino i na zawarty w nim resweratrol. Jest to przeciwutleniacz, któremu przypisuje się m.in. korzystne działanie na układ krwionośny i pracę serca. Niestety, żeby dostarczyć 1 g tego związku (dawka terapeutyczna), trzeba wypić…505 litrów czerwonego wina (w wariancie optymistycznym). W skrócie – ilości resweratrolu zawarte w winie prawdopodobnie nie mają dla nas znaczenia.

ile trzeba zjeść, żeby dostarczyć 1 g resweratrolu?

Ale czerwone wino to nie tylko resweratrol. To też cała masa innych przeciwutleniaczy i związków chemicznych, które wspólnie mogą wpływać korzystnie na zdrowie. Istnieją badania (link ; link) potwierdzające, że umiarkowane spożywanie alkoholu wiąże się z mniejszym ryzykiem chorób sercowo-naczyniowych. Wino (oraz piwo w mniejszym stopniu) obniża ciśnienie krwi, opóźnia procesy starzenia oraz poprawia profil lipidowy. Chodzi tu jednak o umiarkowane spożycie, tj. 1 kieliszek wina do posiłku, a nie o całą butelkę 😉 Nadmierne spożycie alkoholu przyniesie nam odwrotny efekt.

Czerwone wino ze względu na dużą zawartość flawonoidów może mieć także związek ze zmniejszoną zachorowalnością na niektóre rodzaje nowotworów, w tym jelita grubego oraz chłoniaka nieziarniczego. Niemniej badania nie są jednoznaczne i nie można polecić wina jako środka przeciwnotworowego, szczególnie że etanol w nim zawarty zwiększa ryzyko innych rodzajów nowotworów ( np. wątroby).

Wartości odżywcze alkoholu

A czy alkohol może być źródłem witamin czy składników mineralnych? Jeśli spojrzymy na wartość odżywczą czerwonego wina, zobaczymy że ma całkiem sporo żelaza (3,5 mg/750 ml). Niestety jest to żelazo o niskiej przyswajalności, poza tym wino samo w sobie bardzo obniża przyswajalność żelaza z innych produktów spożywczych. W czerwonym winie mamy też potas, ale…alkohol poprzez działanie moczopędne sprzyja wypłukiwaniu potasu z organizmu.

Niemniej czerwone, wytrawne wino wciąż jest lepszym wyborem (pod kątem zdrowotnym) niż pozostałe alkohole. Po pierwsze ze względu na zerowy indeks glikemiczny (nie podnosi gwałtownie poziomu cukru we krwi) oraz mniejsze obciążenie wątroby niż ma to miejsce w przypadku wysokoprocentowych alkoholi (oczywiście wiele zależy też od wypitych ilości). Nie można go jednak traktować jako źródła witamin czy składników mineralnych. Ewentualnie w umiarkowanych ilościach może stanowić źródło przeciwutleniaczy (choć warzywa i owoce są pod tym kątem bezpieczniejsze).