Nazwa tego bloga to „powiedz dietom nie”. No właśnie, dlaczego właściwie mówię im nie? Dlaczego tak bardzo jestem przeciwna wszystkim dietom cud, obiecującym szybki efekt w krótkim czasie? Myślę, że należy Wam się kilka słów wyjaśnienia. 
 
Po pierwsze i NAJWAŻNIEJSZE diety nie zmieniają podejścia do odżywiania! Nie uczą nas, dlaczego dany produkt jest zły, a inny dobry. Nie uczą jak czytać etykiety, jak wybierać te najlepsze i najbardziej odżywcze pokarmy, jak dbać o ciągłe dostarczanie organizmowi najlepszego paliwa. Wyrobienie zdrowych nawyków to podstawa, bez tego daleko nie zajedziemy.
 
 
Nie są dostosowane do indywidualnych potrzeb organizmu. Zazwyczaj jest to uniwersalna rozpiska, która nie bierze pod uwagę wieku, płci, stanu zdrowia, aktywności fizycznej czy trybu życia. Coś, co jest przeznaczone dla każdego, tak naprawdę nie nadaję się dla nikogo.
 
Są monotonne, powodują szybkie znudzenie i demotywację, często zmuszają nas do jedzenia rzeczy, których nie cierpimy. Pora posiłku powinna być przyjemnością, nie można sobie tego odbierać. Ja uwielbiam jeść i gotować, nie wyobrażam sobie, żebym miała przez tydzień jeść tylko kapustę czy banany. Po co się męczyć, skoro można to rozegrać w znacznie lepszy, i co ważniejsze dający TRWAŁY EFEKT, sposób? 🙂
 
Rujnują organizm. Dla przykładu dieta wysokobiałkowa obciąża wątrobę i nerki, bardzo niskoenergetyczna może powodować bóle głowy, osłabienie, zmiany skórne, nudności. Nie wszystkie są złe (np. dieta o niskim IG), ale to już inna bajka.
 
Często obniżają drastycznie ilość spożywanych przez nas kalorii, co prowadzi do zwolnienia metabolizmu i przejścia organizmu na tzw. „tryb oszczędny”. Zamiast spalać tłuszcz, nasze ciało broni się i zbiera zapasy na czarną godzinę. Początkowa szybka utrata masy ciała to zazwyczaj tak naprawdę sama woda. Lub co gorsza mięśnie.
 
Obiecują szybki efekt i powodują frustrację w razie niepowodzenia. Zastanów się, ile czasu zajęło Ci doprowadzenie się do nadwagi lub otyłości. No właśnie 🙂 Nie tyje się 10 kg w ciągu tygodnia, więc i nie gubi się tych 10 kg w 7 dni. Wszystko wymaga czasu.
 
Pogarszają nasze samopoczucie – czujemy się rozdrażnieni, zmęczeni, źli. Z utęsknieniem czekamy na koniec diety, żeby móc pozwolić sobie na ciasto czy pizzę. A to nie o to chodzi! Zdrowe odżywianie nie ma być męczarnią. Ważne, żeby zamiast całkowicie rezygnować z zakazanych produktów, szukać zdrowych zamienników. Lubisz ptasie mleczko? Nie kupuj gotowego, zrób sam/sama lepszą wersję (domowe ptasie mleczko – klik). Zdrowe odżywianie to nie tylko sałata i kiełki, to o wiele, wiele więcej. Uwierz, że da się chudnąć i nie śnić po nocach o pizzy – grunt to znaleźć kompromis 🙂
 
Uczą nas myślenia o jedzeniu tylko i wyłącznie w kategoriach kalorii. Śniadanie – 200 kcal obiad 500 kcal… a co z jakością jedzenia? Ze składnikami odżywczymi, z witaminami, minerałami? Tak naprawdę to one są najważniejsze, kalorie to sprawa drugoplanowa (choć też istotna).
 
błędne koło diety
 

Uruchamiają mechanizm błędnego koła:

 

  • mamy kilka zbędnych kilogramów, więc zaczynamy dietę
  • jest motywacja, narzucamy sobie rygor, całkowicie wykluczamy słodycze, fast-foody, zupki chińskie, alkohol itp.
  • jemy niewiele, bardzo szybko mamy dość, chodzimy głodni, poddenerwowani i sfrustrowani.
  • mamy dosyć tego całego odchudzania, marzymy o lodach i hamburgerach
  • no i w końcu pękamy, rzucamy się na zakazane produkty
  • przez chwilę przeżywamy euforię, ale szybko pojawia się uczucie winy
  • czujemy się ociężali, więc znów startujemy z dietą
  • no i wszystko zaczyna się od początku…
 
 
Mogą prowadzić do zaburzeń odżywiania, takich jak anoreksja, bulimia czy mniej znany „oral expulsion syndrome”, czyli przeżuwanie i wypluwanie jedzenia. Nie brzmi zbyt fajnie, nie? 🙂
 
Tak naprawdę nie wiemy, co zrobić po ukończeniu diety. Załóżmy, że udało się schudnąć jedząc przez miesiąc tylko banany i owsiankę. Ok, ale co teraz? Jeść to samo, co przed rozpoczęciem diety? Efekt jojo murowany. Większość osób niestety nie ma pojęcia jak utrzymać wagę po zakończeniu diety cud i szybko wraca do starych nawyków żywieniowych.
 
I jak, przekonałam Was, że przechodzenie na dietę cud to słaby pomysł?  Macie jakieś doświadczenia? Jeśli tak, to z jakimi dietami i efektami?