W tym roku wiosna wyjątkowo sprzyja zachorowaniom, stąd też dzisiaj parę słów o tym, co jeść/pić żeby wzmocnić nasz układ odpornościowy.
Przede wszystkim należy dużo wypoczywać, szczególnie na świeżym powietrzu. Hartujemy nasz organizm i łapiemy promienie słońca odpowiedzialne za wytwarzanie witaminy D w organizmie. Warto także wysypiać się – zmęczony organizm nie radzi sobie z drobnoustrojami. Dodatkowo należy unikać alkoholu i papierosów. Odpowiadają one za obniżenie naszej odporności. Stres również należy do poważnych czynników podnoszących ryzyko choroby. Oczywiście nie jest łatwo wyeliminować go ze swojego życia, ale starajmy się go choć trochę ograniczyć.

A co z dietą?

Po pierwsze należy pamiętać, że tylko prawidłowo odżywiony organizm jest w stanie walczyć z infekcjami. Stąd też w żadnym wypadku nie należy się głodzić. Ponadto należy dbać o to, aby nasza dieta zawierała:
  • Cynk – ma on ważny wkład w budowanie odporności naszego organizmu. Cynk znajdziemy w pestkach dyni, słonecznika, kaszy gryczanej, razowych produktach (makaron, chleb), ryżu brązowym, płatkach owsianych, pieczywie graham, rybach i owocach morza.
  • Witaminę C – jej rola w profilaktyce przeziębienia jest dość sporna. Istnieją badania wykazujące, że codzienne przyjmowanie witaminy C obniża ryzyko zachorowania jedynie u maratończyków. Niemniej jednak skraca ona długość choroby, stąd tez nie powinno jej zabraknąć w naszym jadłospisie. Znajdziemy ją w natce pietruszki, papryce, czarnej porzeczce no i oczywiście w cytrusach, choć nie w tak dużych ilościach, jak nam się wydaje.
  • Witaminę A – wpływa na wzrost tworzenia ciał odpornościowych we krwi. Znajdziemy ją w owocach i warzywach koloru żółtego, pomarańczowego oraz czerwonego.
  • Selen – hamuje namnażanie drobnoustrojów chorobotwórczych. Jego zawartość zależy od jego ilości w glebie oraz od rodzaju produktu. Najlepszym źródłem są drożdże, produkty zbożowe, jaja i orzechy.
  • Niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe – powinno się wybierać głównie tłuste ryby morskie które tych kwasów mają najwięcej. Przykładowo łosoś, makrela, sardynki.
  • Żelazo – jest znacznie lepiej przyswajalne z produktów mięsnych (wątróbka nerki, czerwone mięso) niż z innych źródeł (grube kasze, buraki, chleb razowy, jajka). Jego przyswajalność zwiększamy spożywając równolegle produkty bogate w witaminę C.
Musimy także pamiętać, że na odporność organizmu ma wpływ prawidłowa flora jelitowa. Należy więc dbać o utrzymanie jej w prawidłowej kondycji. Czego potrzebuje flora do prawidłowego rozwoju? Pre- oraz probiotyków. Prebiotyki to pożywka dla korzystnych bakterii żyjących w naszych jelitach, a konkretnie w jelicie grubym. Zaliczamy do nich m.in. rozpuszczalny błonnik oraz niestrawne węglowodany. Znajdziemy je w cykorii, czosnku, szparagach, cebuli, nasionach roślin strączkowych, bananach, zbożach i ich przetworach, cytrusach. Probiotyki z kolei to kultury bakterii lub drożdży, które znajdziemy w fermentowanych napojach mlecznych – jogurtach, kefirach, maślankach.

Jeśli chcemy wzmocnić nasz układ odpornościowy, warto sięgać także po takie produkty jak czosnek*, cebula, miód (nigdy nie rozpuszczamy go w gorącym płynie!), imbir, aloes, jeżówka, tran, kurkuma, żeń-szeń, chilli.

*czosnek to naturalny antybiotyk. Można go jeść na surowo lub zrobić z niego sok – główkę czosnku siekamy, zalewamy 2 szklankami letniej wody, do tego sok z 2 cytryn i kilka łyżek miodu. Trzymamy w lodówce, pijemy minimum 3 łyżki dziennie. To działa;)

I na koniec jeszcze jedna rada – nie faszerujmy się tabletkami przy lekkim kaszlu czy katarze. Usuwamy objawy, zamazując w ten sposób obraz choroby i demobilizując organizm do walki. Jeśli temperatura nie przekracza 38 stopni – nie zbijajmy jej. Gorączka stanowi bowiem mobilizację organizmu do walki z infekcją. Po środki farmakologiczne sięgajmy więc w ostateczności. Szczególnie tyczy się to antybiotyków. Im częściej je bierzemy, tym trudniej jest wyzdrowieć następnym razem. To, co najlepiej przyswajalne zawarte jest nie w tabletach, a w pożywieniu właśnie. Dlatego dbajmy (szczególnie w okresie wzrostu zachorowań) o to co i jak jemy, a być może uda nam się uniknąć wizyty u lekarza.