Nowy rok to zawsze początek szaleństwa związanego z odstawianiem słodyczy. „Cukrowy detoks”, „miesiąc bez słodyczy”, „w 2018 r nie jem słodyczy” to częste hasła padające w Internecie. Praktyka jednak pokazuje, że niewiele osób potrafi wygrać z nałogiem. Nie jest to takie proste, jak się wydaje. Z drugiej strony nie jest też rzeczą niemożliwą i każdy przy odpowiednim podejściu i determinacji jest w stanie wytrwać w tym postanowieniu. Z dzisiejszego wpisu dowiecie się, jak w kilku krokach przejść przez proces walki z uzależnieniem od słodyczy i czy faktycznie trzeba się definitywnie rozstawać ze słodkim smakiem.

KROK 1. POPRACUJ NAD NASTAWIENIEM

Celowo zaczęłam od aspektów psychologicznych, ponieważ odgrywają tu najważniejszą rolę. Aby cały proces był udany, koniecznie trzeba zacząć od rewolucji w nastawieniu i sposobie myślenia. Po pierwsze znajdź przyczynę podjadania. Jemy z kilku powodów:

  • bo jesteśmy głodni
  • bo się nudzimy
  • bo zajadamy stres i smutki
  • bo jesteśmy szczęśliwi
  • bo chcemy się za coś wynagrodzić
  • bo lubimy coś do kawy
  • bo ktoś inny je
  • bo po prostu coś leży i kusi

Znalezienie przyczyny problemu znacznie ułatwi jego rozwiązanie. Nie traktuj jedzenia jako nagrodę, remedium na smutki, lekarstwo na nudę. Jeśli jesz w stresie –  znajdź inny sposób na rozładowanie napięcia. Chcesz się wynagrodzić po efektywnym dniu? Obejrzyj ulubiony serial. Smutno ci? Pogadaj z kimś. Nudzisz się? Poszukaj hobby 🙂

Po drugie zastanów się, dlaczego właściwie chcesz ograniczyć słodycze.

 Możliwe (dobre) powody:

  • mam nadwagę i/lub zależy mi na moim zdrowiu

Możliwe (złe) powody:

  • bo to modne
  • bo bliska mi osoba tak chce

Jeśli to robisz – rób to z troski o własne zdrowie i samopoczucie. To najlepsza motywacja, dająca trwałe wyniki.

Po trzecie popracuj nad nastawieniem. W walce z jakimkolwiek uzależnieniem niezwykle ważna jest psychika i świadomość. Musisz wiedzieć, po co to robisz. Musisz mieć świadomość, że ty sam odpowiadasz za swoje działania, nic nie dzieje się jak za dotknięciem magicznej różdżki, a wszystko co wartościowe wymaga pewnego nakładu pracy. Nie zapanujesz nad cukrowym apetytem, jeśli nie popracujesz nad sobą i swoim myśleniem.  Pamietaj,  że masz wolną wolę i nie ma takiej siły która sprawiałaby, że MUSISZ objadać się czekoladami.

Nastaw się pozytywnie – sukces nie zaczyna się od słów „na pewno mi się nie uda”. Nie użalaj się, nie traktuj tego jako karę, a jako wyzwanie, które prowadzi do zmiany na lepsze. Walka z uzależnieniem od słodyczy nie jest prosta, ale też nie oznacza początku jałowego życia bez żadnych przyjemności (wręcz przeciwnie, pojawią się same pozytywy). Określ, co się zmieni kiedy osiągniesz cel – np. poprawią mi się wyniki badań, poczuję się lepiej, zrzucę zbędne kilogramy, będę mieć ładniejszą cerę, otworzę się na nowe, genialne smaki.

Po czwarte przygotuj się na porażkę. Tak, wiem jak to brzmi. Ale musisz mieć świadomość, że porażka jest normalnym elementem osiągania sukcesu. Niepowodzenie mniejsze lub większe pewnie się pojawi, ale nie przekreśla dotychczasowych osiągnięć i możliwości osiągnięcia celu. Mało tego – to wbrew pozorom pozytywne zjawisko. Dlaczego? Bo każde niepowodzenie czegoś nas uczy i pozwala wyciągnąć wnioski.

Zamień słowo porażka na doświadczenie.

Nie wyszło? Zdarza się.  Zastanów się, co poszło nie tak i jak możesz zapobiec takim sytuacjom w przyszłości, a następnie rób dalej swoje. Gwarantuję Ci, że przy takim nastawieniu prędzej czy później się uda.

Determinacja = sukces

KROK 2. KUP SKARBONKĘ

Po odpowiednim przygotowaniu psychicznym czas na przejście do konkretów. Pomyśl o rzeczy, którą chcesz sobie kupić. To może być coś drobnego, jak książka czy kosmetyk, lub coś większego, np. telefon czy wycieczka. Za każdym razem, kiedy najdzie Cię ochota na coś słodkiego – zamiast kupować batona, wrzuć jego równowartość do skarbonki. Po tygodniu czy miesiącu podlicz zaoszczędzone pieniądze i ciesz się nowym nabytkiem. Pomysł genialny w prostocie i – uwierzcie – niesamowicie skuteczny.

KROK 3. WYRZUĆ SŁODYCZE Z DOMU

Nie lubię radykalnych kroków, ale tu akurat takie rozwiązanie sprawdza się idealnie. Nie trzymaj w domu czekolad na czarną godzinę – to znacznie podnosi ryzyko powrotu do nałogu. Mniejsza dostępność = mniejsza pokusa, więc opróżnij szufladę wstydu 😉 Do sklepu wchodź zawsze z listą zakupów, i choćby się waliło i paliło – nie wchodź w alejkę ze słodyczami. Przynajmniej w początkowej fazie, po czasie możliwe, że nawet nauczysz się przechodzić obojętnie obok nich.

KROK 4. ZRÓB 14-DNIOWY „DETOKS”

Poprzez to sformułowanie rozumiem 2 tygodniowe odstawienie wszystkiego, co słodkie, łącznie z domowymi zamiennikami i bardzo słodkimi owocami (banany, winogrona, pomarańcze, słodkie jabłka, gruszki, mandarynki, śliwki, figi, daktyle). Przez ten czas nasza tolerancja na poziom słodkiego smaku spadnie – coś, co kiedyś było pyszne, nagle może okazać się za słodkie. 14 dni to wystarczająca ilość czasu – nie przeciągaj struny, bo osiągniesz efekt odwrotny do zamierzonego. To będzie trudne, ale musisz zagryźć zęby. Pocieszające jest to, że po tych 14 dniach będzie już tylko łatwiej.

KROK 5. NIE POPADAJ W SKRAJNOŚĆ

Słodycze nie są bezwzględnie złe, a sama glukoza jest potrzebna chociażby do prawidłowej pracy mózgu. Zresztą  nie oszukujmy się – życie bez czekolady byłoby smutne 😉 Dlatego zdecydowanie nie jestem zwolennikiem rezygnacji ze wszystkiego co słodkie (mam tu myśli nie tylko owoce, ale też domowe ciasta, ciasteczka, budynie itd.). Raczej stawiam na mądre, świadome wybory żywieniowe. Pamiętaj, że jednym z  elementów zrównoważonej diety są nie tylko jej walory zdrowotne, ale też smakowe. Działanie zero jedynkowe na dłuższa metę średnio się tu sprawdza i niekoniecznie ma sens. Dlatego zamiast popadać w skrajność i dochodzić do momentu, w którym permanentnie odstawia się nawet banany i jabłka (!) – znajdź po prostu zamienniki. Takie, które zamiast stanowić jedynie puste kalorie – odżywią. Przyjemne z pożytecznym. W dobie Internetu i blogów kulinarnych, gdy prawie każdy sklepowy produkt można zastąpić domowym substytutem, włączenie w dietę domowych słodkości nie jest trudnym zadaniem.

Pierniczki bezglutenowe fit przepis

domowe pierniczki z ciecierzycy

Jedną z rzeczy, która sprawia, że sięgamy po słodkie jest ich łatwa dostępność. Nie musimy się specjalnie wysilać, żeby zjeść batonika czy czekoladę. Natomiast w przypadku domowych słodyczy trzeba poświecić co najmniej kilka minut na ich przygotowanie. Perspektywa (niewielkiego, ale jednak) wysiłku sprawi, że będziemy sięgać po słodkie rzadziej. Lenistwo jest więc tutaj zjawiskiem pozytywnym 😉

Stopniowo staraj się doprowadzić do sytuacji, gdy zamienniki stanowią 1-2 posiłki dziennie, w ramach 2 śniadania lub podwieczorku. Oczywiście pod warunkiem, że są wartościowe. To może być:

Rzadziej natomiast (np. 1 raz w tygodniu)  sięgaj po produkty o mniejszej zawartości witamin i składników mineralnych (czyli w dużym uproszczeniu domowe słodycze bez owoców, warzyw, orzechów, kasz).

CO MOŻE POMÓC W RZUCANIU SŁODYCZY?

Poza wspomnianymi krokami, możesz jeszcze zastosować środki pomocnicze:

  • ogranicz słone potrawy – po zjedzeniu słonego produktu mózg zazwyczaj domaga się czegoś słodkiego, dla równowagi
  • pij herbatę z morwy białej – pomaga stabilizować poziom cukru we krwi. Mniejsze wahania = mniejszy apetyt na słodkie (w uproszczeniu)
  • spróbuj śniadań białkowo-tłuszczowych – u niektórych skutecznie hamują apetyt na słodkie w ciągu dnia
  • jedz regularnie, nie dopuszczaj do napadów głodu
  • przestań słodzić kawę i herbatę – po kilkunastu dniach nowy smak na pewno przypadnie Ci do gustu

 

Na koniec coś, co pewnie wiele osób zdziwi. Kiedy już opanujesz silny apetyt i nauczysz się kontrolować swoje wybory żywieniowe, będziesz mógł/mogła od czasu do czasu odrobinę zgrzeszyć sięgając po sklepową czekoladę (oczywiście pod warunkiem, że będziesz mieć ochotę). Tak, dobrze widzisz – dietetyk pisze o kupowaniu gotowych słodyczy. Dlaczego? Bo wg mnie to nie oznacza kroku w tył. Wręcz przeciwnie – jeśli jesteś w stanie dokonać świadomego wyboru i zjeść kilka kostek czekolady, zamiast rzucać się na półkę ze słodyczami pod wpływem impulsu, a później objadać się całymi dniami, to zdecydowanie zrobiłeś/-aś duży postęp. Cały sekret tkwi w znaniu pojęcia słynnego umiaru i świadomym podejściu do odżywiania. Przesada i uzależnienie jest złe, natomiast okazjonalne kupienie batona, w zestawieniu z odpowiednio zbilansowaną dietą na co dzień – NIE.

Macie jakieś doświadczenia w rzucaniu słodyczy? Pozwalacie sobie od czasu do czasu na mały grzech, czy raczej całkowicie rezygnujecie ze słodkiego?