Kilka dni temu moją uwagę podczas zakupów w Biedronce przykuły pięknie opakowane produkty spożywcze, z których  większość posiadała unijny znaczek (listek) EKO. Myślę sobie fajnie, ekologiczna żywność w przystępnej cenie i w dodatku rewelacyjnie zapakowana. Jednak jak to w życiu bywa zawsze musi pojawić się jakieś „ale”. Moje zboczenie zawodowe nakazuje mi sprawdzać każdy nowy, nieznany produkt pod kątem listy składników, choćby był to najbardziej bio-organic-eko-natural wyrób. Wiem jednak, że sporo osób tego nie robi, dając się złapać na okraszone zielonymi znaczkami opakowania. Wciąż pokutuje myślenie, że EKO = ZDROWE. Ufamy EKOlistkowi na etykiecie, bez wahania wrzucając produkt do koszyka.  Pomyślałam, że to dobry pomysł na wpis. Kupiłam więc kilka wspomnianych produktów, które posłużą mi dziś za przykłady.

Ekologiczne słodycze to nadal słodycze

Określenie „żywność ekologiczna” często kojarzy się pozytywnie i bywa utożsamiane z wyrażeniem „zdrowa żywność”. Pierwsze z pojęć określa żywność certyfikowaną, czyli taką, która pochodzi z gospodarstwa posiadającego dokument potwierdzający stosowanie metod produkcji zgodnych z kryteriami rolnictwa ekologicznego. Drugie natomiast jest stworzone na potrzeby marketingu i nie jest w żaden sposób uregulowane prawnie.
 
Żywność ekologiczna to żywność produkowana bez wykorzystania substancji takich jak: nawozy sztuczne, chemiczne pestycydy, hormony wzrostu. Zakazuje się organizmów genetycznie modyfikowanych (GMO) i ich pochodnych oraz promieniowania jonizującego. Podstawą nawożenia w produkcji roślinnej są nawozy organiczne takie jak: kompost, obornik, gnojowica, nawozy zielone. Chów zwierząt natomiast oparty jest na paszach własnych.
 
Ekoprodukty nie zawierają pestydyców czy hormonów wzrostu, zazwyczaj mają także znacznie krótszy skład niż konwencjonalne odpowiedniki, co oczywiście przemawia na ich korzyść. Jednak i tu znajdziemy te lepsze lub gorsze, dlatego ich skład trzeba analizować tak samo jak tych nieekologicznych. Przykładowo ekosłodycze, jak każde inne, mogą mieć wysoką zawartość cukru. Nie ma tu znaczenia (ze zdrowotnego punktu widzenia) z jakiego źródła cukier ten pochodzi. Spójrzcie na dwa poniższe przykłady (kolejność składników od tych występujących w największej ilości). Skład krótki i ekologiczny, ale króluje cukier. Taki produkt nie ma prawie żadnej wartości zdrowotnej i powinien być traktowany jako kategoria „niezdrowa, choć pyszna przyjemność” 😉
 
Ekologiczny krem czekoladowy
Skład: cukier trzcinowy, olej słonecznikowy, proszek kakaowy o obniżonej zawartości tłuszczu (15%), mleko odtłuszczone w proszku, tłuszcz kakaowy (1%), emulgator: lecytyna słonecznikowa
 
Ekologiczne krówki kakaowe
Skład: cukier trzcinowy, syrop ryżowy, mleko odtłuszczone w proszku, proszek kakaowy o obniżonej zawartości tłuszczu (2%)
 
 
produkty eko z biedronki zdrowe produkty eko z biedronki zdrowe

Nazwa kontra lista składników

Kolejną dość istotną sprawą jest popularna sztuczka marketingowa, polegająca na wyeksponowaniu nazwy składnika, który w danym produkcie obecny jest w małym procencie. Sugeruje to konsumentowi, że potencjalny zakup jest zdrowy, bo przecież zawiera zieloną herbatę czy jakiś owoc. To zmora zarówno ekologicznych, jak i zwykłych produktów. Przykładowo: ciasteczka maślane z zieloną herbatą, a w składzie 1% zielonej herbaty. Oczywiście wciąż możemy kupić dany produkt ze względu na niespotykany kolor (zielony w przypadku w/w ciastek) czy smak (niestety te ciastka są naprawdę dobre 🙂 ), ale dobrze mieć na uwadze za co się płaci. Jeden procent zielonej herbaty (choć 5,10 czy 15% także) nie sprawi, że ciastka złożone z białej mąki pszennej i cukru (nawet ekologicznych) nagle przestaną być niezdrowe.

produkty eko z biedronki zdrowe

Jeśli już przy procentach jesteśmy – sprawdzajcie czy dany produkt zawsze jest tym za co się podaje. Na przykład czy herbata agrestowo-truskawkowa (po lewej) nie jest przypadkiem złożona głównie z hibiskusa i jabłek, lub czy zielona herbata z matcha (po prawej) ma jej przyzwoite ilości (choć do mnie matcha w formie torebki expresowej i tak nie przemawia).

produkty eko z biedronki zdrowe

Siarczany a żywność ekologiczna

Stosowany na szeroką skalę (np. w suszonych owocach) dwutlenek siarki znacząco obniża przyswajanie witaminy B1 i może stanowić ryzyko dla astmatyków czy alergików. Żywność oznakowana zielonym listkiem nie jest konserwowana dwutlenkiem siarki, co ma znaczenie szczególnie w przypadku suszonych owoców i produktów je zawierających (musli, owsianki, batony z bakaliami). Jeśli macie więc wybór między zwykłymi suszonymi owocami a ekologicznymi, wybierzcie te drugie.
produkty eko z biedronki zdrowe

Ekologiczne musli, które polecam – dobry skład, brak cukru i zbędnych dodatków, ładne opakowanie

Pamiętajcie, żeby w codziennych decyzjach kierować się głównie zdrowym rozsądkiem, bo nie wszystko, co promowane jako naturalne czy eko jest zdrowe. Zawsze podstawą jest czytanie etykiet i analiza składu, nigdy ślepe zaufanie do producentów żywności czy produktów ekologicznych.