Od dawna wiadomo, że nasze geny wpływają nie tylko na kolor włosów, oczu czy kształt nosa, ale także na to jak reagujemy na poszczególne produkty spożywcze. Badaniem tego zajmuje się NUTRIGENETYKA, która sprawdza różnice w wariantach genów (polimorfizmy). Polimorfizmy przekładają się  np. na to jak działa na nas sól, kofeina czy laktoza. Z genów możemy wyczytać mnóstwo, np. czy mamy predyspozycje do niektórych chorób, nietolerancji, zaburzeń. Oczywiście nie są one wyrocznią, ale na pewno taka wiedza pomaga nam lepiej dopasować dietę, która zmniejszy ryzyko wystąpienia w/w problemów zdrowotnych. Niedawno dzięki współpracy z Centrum Badań DNA w Poznaniu miałam przyjemność wykonać badania genetyczne, a dziś chciałabym podzielić się z Wami wynikami i wrażeniami. Z tego wpisu dowiecie się:

  • jak przebiega takie badanie
  • jak przedstawione są wyniki
  • ile to kosztuje
  • co sprawdzamy i czego dowiadujemy się w wyników
  • czy wyniki są w ogóle wiarygodne

Jak przebiega badanie genetyczne?

Kurier przywozi Wam wszystkie potrzebne do pobrania próbki materiały – specjalne wymazówki, rękawiczki, kopertę. Pobieracie wymaz z policzka (ślinę), podpisujecie, pakujecie do koperty wg załączonej instrukcji (banalnie proste). Dodatkowo dostajecie do wypełnienia ankietę i dzienniczek żywieniowy, gdzie wpisujecie swoje posiłki z ostatnich 3 dni. Wszystko pakujecie do koperty i przekazujecie kurierowi, który przyjeżdża do waszego domu 😉 Możecie też pobrać próbkę bezpośrednio w laboratorium (krew), jednak opcja z kurierem jest wg. mnie znacznie wygodniejsza. Na wynik przywieziony również przez kuriera czekacie ok. miesiąca (tyle czekałam na pełen pakiet, inne prawdopodobnie robione są szybciej)

Jak zostanie zaprezentowany wynik badania?

centrum badan genetycznych opinie

Wyniki badań i zalecenia odnośnie zmiany stylu życia oraz diety zawarte są w obszernie opisanym raporcie. Nie bójcie się fachowej terminologii i dziwnych oznaczeń, polimorfizmów, mutacji – wszystko jest opisane. Oprócz tego macie możliwość konsultacji z dietetykiem, który powinien wyjaśnić ewentualne wątpliwości i podać dodatkowe zalecenia. Ja nie skorzystałam z oczywistych względów 🙂

Ile to kosztuje?

Miałam możliwość zaszaleć, więc skorzystałam i wykonałam pakiet badań obejmujący 13 genów odpowiedzialnych m.in. za metabolizm tłuszczy, kofeiny, laktozy, wrażliwość na sól, ryzyko rozwoju otyłości czy miażdżycy (w dalszej części wpisu opisałam to bardziej szczegółowo). Koszt takiego zestawu (nazywa się NutriGene) to 1999 zł. To dość spory wydatek, ale jak pisałam jest to kompletny zestaw obejmujący trzy poniższe panele i dający nam sporo wiedzy na temat naszego genomu. Jeśli nie jesteście zainteresowani wszystkimi 13 genami, możecie wykupić mniejszy panel w znacznie niższej cenie:

  • panel NutriFood (5 genów) – nietolerancje pokarmowe (laktoza, fruktoza i gluten) + wrażliwość na sól i kofeinę
  • panel NutriFit (3 geny) -predyspozycje do szybszego starzenia się, do występowania cellulitu, rozwoju nadciśnienia, choroby niedokrwiennej serca, otyłości i cukrzycy typu II
  • panel NutriHealth (5 genów) – zdolność do metabolizowania tłuszczu (sprawdza predyspozycje do rozwoju miażdżycy, choroby niedokrwiennej sera, podwyższonego poziomu cholesterolu i trójglicerydów), predyspozycja do rozwoju choroby Alzheimera,  predyspozycja do rozwoju choroby zakrzepowo zatorowej, metabolizm kwasu foliowego, predyspozycja do podwyższonego stężenia homocysteiny

Możecie także wykonywać pojedyncze testy (np. jedynie predyspozycje do pierwotnej nietolerancji laktozy za 200 zł lub obecność genów powodujących zachorowanie na celiakię – 350 zł).  Cały cennik znajdziecie tu. Poznańskie Centrum Badań DNA ma w swojej ofercie także specjalne badania dla sportowców (SportGene), predyspozycji do nowotworów i wiele, wiele innych. Oferta jest ogromna a badania genetyczne wykonywane są raz na całe życie – są one niezmienne i niezależne od naszego stylu życia czy diety.

Co badałam i jakie otrzymałam wyniki?

To tyle w teorii, teraz praktyka 🙂 Opiszę Wam pokrótce swoje wyniki i zalecenia, które otrzymałam. Może zacznijmy od tego, w jaki sposób w ogóle opisano wyniki. Przy każdym zbadanym genie użyto co najmniej* 1 z 5 następujących oznaczeń:

  • PRAWIDŁOWY czyli brak zwiększonego ryzyka zachorowania w wyniku posiadania danego wariantu genu.
  • PRAWIDŁOWY + czyli dany wariant genu działa prozdrowotnie (np. mamy zwiększoną odporność na stres oksydacyjny, będziemy wolniej się starzeć)
  • RYZYKO + czyli mamy zwiększone ryzyko zachorowania na dana chorobę w wyniku posiadania danego wariantu genu
  • RYZYKO ++ znacząco zwiększone ryzyko zachorowania
  • NIEPRAWIDŁOWY to oznaczenie używane jedynie przy genach określających nietolerancje.

*w obrębie danego genu może istnieć kilka polimorfizmów, dlatego oznaczeń może być również więcej

Wynik PRAWIDŁOWY otrzymałam w genach:

  • gen to APOE – brak większego ryzyka choroby Alzheimera, skłonności do podwyższonego stężenia „złego” cholesterolu, chorób układu krążenia
  • gen APOA1 – brak genetycznej predyspozycji do obniżonego stężenia „dobrego” cholesterolu, co oznacza że ryzyko chorób układu krążenia nie jest podwyższone
  • gen F2 oraz gen F5 – nie stwierdzono genetycznie uwarunkowanego, zwiększonego ryzyka zakrzepicy
  • gen ALDOB – prawidłowa genetyczna tolerancja fruktozy (cukier z owoców)
  • gen FTO – brak genetycznej skłonności do otyłości. To nie znaczy, że mogę jeść do oporu. Wbrew pozorom też muszę się pilnować, a nadwyżka kalorii skutkuje u mnie dodatkowymi kilogramami 😉

  • badanie w celu stwierdzenia genotypu HLADQ2 lub HLADQ8 – mój wynik to brak genetycznej predyspozycji do celiakii. Uff! 😉 Nie zauważyłam u siebie negatywnych skutków spożywania glutenu, ale celiakia może przebiegać także bezobjawowo. Jest to choroba wrodzona, dziedziczna. Aby na nią zachorować niezbędne są sprzyjające jej geny (ich obecność nie oznacza, że choroba rozwinie się na pewno!) Ja nie otrzymałam takich genów, co jest oczywiście bardzo dobrą wiadomością. Polecam ten test, ponieważ dzięki niemu możemy zyskać pewność, że nigdy nie zachorujemy na celiakię (prawdopodobieństwo wynosi mniej niż 1%) lub otrzymać wskazówkę sugerującą dalsze badania pod tym kątem.

PRAWIDŁOWY +

  • Plusik pojawił się w jednym przypadku (gen SOD2) – stwierdzono u mnie wyższą odporność na stres oksydacyjny, co m.in. oznacza że mam większa odporność na wolne rodniki i powinnam się wolniej starzeć (choć to oczywiście nie gwarancja, bo jak wiecie dieta, styl życia czy środowisko w którym przebywamy także mają ogromne znaczenie). Mimo dobrego wyniku moja dieta pozostanie bogata w świeże owoce i witaminy 😉

NIEPRAWIDŁOWY

  • Gen LCT – badanie tego genu stwierdza, czy jesteśmy w stanie prawidłowo trawić laktozę. Enzym trawiący laktozę (cukier występujący w mleku i przetworach) nazywa się laktaza. Mutacje w obrębie tego genu wpływają na zmniejszenie aktywności laktazy, co powoduje częściową lub całkowitą nietolerancję laktozy. U mnie stwierdzono  pierwotną, genetyczna predyspozycję do nietolerancji cukru mlecznego. Tu w sumie nie było dużego zaskoczenia, bo doszłam do tego jakiś czas temu na podstawie objawów występujących po wypiciu mleka i poprawy samopoczucia po jego odstawieniu 😉 Co ciekawe u osób z pierwotną nietolerancją laktozy sytuacja pogarsza się z wiekiem.  Mniej więcej do 5 roku życia (u rasy białej) wszystko jest ok, natomiast później aktywność enzymu rozkładającego laktozę zmniejsza się i zwyczajnie mleko oraz przetwory zaczynają nam szkodzić. Szacuje się że aż 20-25% dorosłych Polaków w mniejszym lub większym stopniu nie toleruje cukru mlecznego. 

Ważne – nietolerancja laktozy może się rozwinąć mimo braku genetycznych predyspozycji (choć ta na tle genetycznym jest najczęstsza i najtrwalsza). Nazywamy ją wtedy wtórną nietolerancją laktozy, najczęściej jest wynikiem chorób, antybiotyków czy stosowania diety bezmlecznej dłuższy czas.

RYZYKO +

  • gen MTHR (gen odpowiada za metabolizm kwasu foliowego oraz może wpływać na stężenie homocysteiny we krwi)- mam zwiększone ryzyko zakrzepicy, chorób układu krążenia, wad płodu
  • gen CYP1A2 (gen warunkujący wrażliwość na kofeinę) – test pozwala określić czy dana osoba metabolizuje kofeinę szybko czy wolno. Wolno metabolizm kofeiny w połączeniu z dużą dawką przyjmowanej kofeiny znacząco zwiększa ryzyko zawału serca, nadciśnienia i chorób układu krążenia. Poznanie swojego typu metabolizmu kofeiny pozwoli dostosować ilość wypijanych filiżanek kawy do indywidualnych zdolności organizmu i zmniejszyć ryzyko zawału serca. Wynik „ryzyko +” oznacza, że mam nadwrażliwość na kofeinę, wolniej ją metabolizuję. W związku z tym nie powinnam przesadzać z jej ilością. Tego akurat mogłam się spodziewać, bo faktycznie kawa wypita rano trzyma mnie dość długo, a dwie kawy to gwarancja trzęsących się rąk przez tydzień 😀

RYZYKO ++

Na to powinniśmy zwrócić największą uwagę, ponieważ dwa plusy to już znacząco zwiększone ryzyko problemów zdrowotnych . U mnie oznaczenie pojawiło się przy 2 genach:

  • Gen GRK4 (odpowiada za wrażliwość na sól) – tu zbadano aż 3 mutacje w obrębie jednego genu i w każdej wyszły mi dwa plusiki, co nie jest zbyt optymistycznym wynikiem 🙂 To niesie za sobą znacząco zwiększone ryzyko nadciśnienia i chorób układu krążenia, dlatego zaleca się ograniczenie soli i glutaminianu sodu. W zasadzie zazwyczaj solę mało, wole zioła i inne przyprawy, wiec moja dieta raczej nie będzie wymagała wielkich zmian w tym aspekcie.
  • gen ACE – u mnie występuje polimorfizm tego genu odpowiadający za znacząco podwyższone ryzyko nadciśnienia i dużą skłonność do powstawania cellulitu.

centrum badan dna badania genetyczne opinie

PODSUMOWANIE

Wyniki są jak najbardziej wiarygodne i mają pokrycie w nauce. Nie są to testy pokroju badania żywej kropli krwi czy plucia do szklanki. Decydując się na nie trzeba mieć jednak na uwadze jedną ważną sprawę –  „pechowe” geny są tylko jednym z czynników ryzyka, oprócz tego za rozwój chorób takich jak nadciśnienie, otyłość czy miażdżyca odpowiada niewłaściwa dieta, środowisko, aktywność fizyczna (a raczej jej brak). To, że mamy wariant genu odpowiadający za predyspozycje do rozwoju danej choroby nie oznacza automatycznie że zachorujemy (choć np. celiakia nie rozwinie się bez odpowiednich genów).  Równocześnie brak predyspozycji do danej choroby nie oznacza, ze możemy sobie całkowicie odpuścić zdrowy tryb życia. Nawet najlepsze geny mogą nas nie obronić przed otyłością czy miażdżycą, jeśli sami o siebie nie zadbamy. Niemniej warto mieć wiedzę na temat własnego DNA, żeby móc lepiej dobrać sposób odżywiania i styl życia. Jest to przede wszystkim świetna wskazówka dla nas, mówiąca nam na co mamy zwrócić szczególną uwagę, jakie składniki diety ograniczyć, wykluczyć lub wprowadzić, jakie badania poza genetycznymi wykonać.