Często robiąc zakupy w pośpiechu nie zwracamy uwagi na to, co tak naprawdę kupujemy. Odruchowo wrzucamy do koszyka ser, cukier waniliowy czy ogórki kiszone. Pytanie jednak, czy faktycznie kupujemy to, co chcielibyśmy kupić? Producenci żywności prześcigają się w rożnego rodzaju sztuczkach, w celu zwiększenia sprzedaży. Czasem jest to delikatna manipulacja nazwą, a czasem opakowanie łudząco podobne do innego, bardziej pożądanego produktu. Różnica może tkwić w jednej literce lub słowie, lub po prostu w pominięciu kluczowego słowa (jak np. użycie zwrotu kanapkowy zamiast ser kanapkowy). Jako świadomi konsumenci musimy ciągle zachowywać czujność, dlatego przygotowałam dla Was listę kilku najczęściej spotykanych produktów spożywczych, na które należy szczególnie uważać.

Kiszone i kwaszone

Główna różnica między procesem kiszenia a kwaszenia polega na tym, że do pierwszego wykorzystuje się „siły natury”, wszystko przebiega naturalnie, powstają korzystne bakterie kwasu mlekowego. Natomiast do kwaszenia używa się roztworu kwasu sorbowego lub jego soli, kwasu benzoesowego lub jego soli, kwasu octowego. W efekcie szybciej otrzymujemy produkt końcowy o niższej wartości odżywczej, bez dobroczynnej fermentacji.  To tyle jeśli chodzi o sam proces. Wydawać by się mogło, że produkt kwaszony z nazwy został poddany kwaszeniu, natomiast kiszony procesowi kiszenia. Niestety panuje tu chaos i producenci nazywają swoje produkty wg własnego „widzimisię”, co znacznie utrudnia zakupy. W przypadku produktów bio możemy być niemalże pewni, że są one kiszone. Natomiast jeśli chodzi o produkty nieekologiczne, trzeba po prostu pytać, czytać i szukać sprawdzonych źródeł.

 kiszone czy kwaszone róznica

 

Waniliowy i wanilinowy

Informacja o różnicach pomiędzy tymi dwoma zwrotami obiegła internet już dawno temu. Jeśli jednak ktoś jeszcze nie słyszał – cukier WANILINOWY to tańszy zamiennik cukru WANILIOWEGO, który w składzie ma sztuczną wanilinę (lub etylowanilinę) zamiast prawdziwej wanilii. Wanilina u wrażliwych osób może wywołać podrażnienia skóry, egzemę, zmiany pigmentacji i kontaktowe zapalenie skóry.

cukier waniliowy czy wanilinowy

Śledzie matjas i a’la matjas

Powtórzę to, co pisałam w tym wpisie:

PRAWDZIWE MATJASY  (określenie dotyczy wieku, nie gatunku ryby) to młodziutkie okazy, łowione od maja do czerwca. Są tłuste, ale mają delikatny smak. Jest to słynny, holenderski specjał, którego receptura jest dobrze strzeżona. W Polsce bardzo o nie trudno, dlatego najczęściej na świąteczny stół kupujemy podróbki – śledzie A’LA MATIAS. Różnice między oryginałem i podróbką wypisałam na poniższej grafice.

śledzie matjas czy a'la matjas

Feta i typu feta

Od 2002 nazwa „feta” jest chroniona i zastrzeżona wyłącznie dla serów pochodzących z Grecji (PDO), dlatego w sklepach dostajemy zazwyczaj udawacze takie jak ser typu greckiego, typu środziemnomorskiego lub ser sałatkowo-kanapkowy. Kiedyś można było znaleźć także produkty o nazwie ser typu feta, ale (chyba) je wycofano. Prawdziwą fetę wyrabia się z mleka koziego i owczego lub jedynie owczego, natomiast tę udawaną przeważnie z krowiego.

 

Wyroby seropodobne

Wyglądem i opakowanie łudząco przypominają zwykły żółty ser, na półce leżą razem z prawdziwą goudą czy edamskim. Okazuje się jednak że są otrzymywane nie z mleka, a z oleju roślinnego (zazwyczaj palmowego) z masą niezdrowych dodatków. Zachęcają niską ceną, ale na pewno nie smakiem (coś okropnego!) czy składem (równie fatalny).  Ze względu na mylące opakowanie i nazwę sugerującą ser (np. „grecki kanapkowy”), często dopiero po spróbowaniu orientujemy się, co tak naprawdę kupiliśmy. Wybierając ser szukajcie przede wszystkim właśnie tego słowa na opakowaniu, zwracajcie też uwagę na skład – oczywiście brak mleka nie wchodzi w grę.

„Pieprz” cytrynowy i pieprz cytrynowy

Często używany do doprawiania ryb. Kojarzy się z pieprzem z dodatkiem skórki cytrynowej, tymczasem na rynku często możemy trafić na ten składający się głównie z…soli. Jeśli ograniczamy sól lub po prostu chcemy dostać coś co jest pieprzem nie tylko z nazwy, musimy czytać etykiety (składniki zawsze są podawane od tych występujących w największej ilości). Poniżej macie dwa przykłady pokazujące jak bardzo może różnić się skład pozornie identycznego produktu – zwróćcie uwagę na sól i ilość pieprzu.

pieprz cytrynowy skład sól

pieprz cytrynowy kotanyi skład

Jogurt truskawkowy i jogurt o smaku truskawkowym

O ile w tym pierwszym znajdziemy prawdziwe truskawki (choć niekoniecznie w imponujących ilościach), o tyle ten drugi (jogurt O SMAKU truskawkowym) zawiera jedynie barwniki i aromaty, imitujące smak i kolor owoców. To dotyczy nie tylko jogurtów, ale też innych produktów jak budynie czy kisiele.

Masło roślinne (bez cholesterolu)

Po pierwsze nie ma czegoś takiego jak masło roślinne – pod tą nazwą kryje się po prostu zwykła margaryna. A że bez cholesterolu? Żaden olej roślinny nie zawiera cholesterolu, ponieważ jest to związek chemiczny występujący tylko w produktach odzwierzęcych.