Piękno naszych włosów zależy nie tylko od szamponów, masek czy odżywek, ale też (przede wszystkim) od diety. Prawidłowo skomponowana bez wątpienia jest w stanie nie tylko poprawić kondycję włosa, ale też pozwolić nam na ograniczenie ilości stosowanych kosmetyków. Pisałam kiedyś na blogu, że włosy są niejako zwierciadłem pokazującym stan naszego organizmu. W przypadku niedoborów substancji odżywczych, ich zapasy w pierwszej kolejności przekierowywane są do innych, ważniejszych tkanek organizmu. Włosy zostają zaopatrzone na końcu, w związku z czym najszybciej „dają znać” że coś jest nie tak.

Siarka – podstawa zdrowego włosa

 

Podstawowym budulcem włosa jest keratyna (nie mylić z KREATYNĄ). Keratyna jak każde białko zbudowane jest z malutkich cegiełek, czyli aminokwasów. Na szczególcystyna wiazanianą uwagę zasługuje tu jeden konkretny aminokwas – cystyna, która składa się w dużej mierze z siarki. To właśnie siarka (a konkretniej mostki dwusiarczkowe, łączące aminokwasy) sprawia że nasze włosy są silne, sprężyste i odporne. Oczywiście nie czyni ich niezniszczalnymi, ponieważ pod wpływem pewnych czynników (nieprawidłowo przeprowadzona trwała ondulacja, rozjaśnianie, farbowanie, wysoka temperatura, promienie UV) może nastąpić rozerwanie mostków, co skutkuje łamliwością i znacznym osłabieniem włosów. Cystyna powstaje wskutek przekształcenia cysteiny, która należy do grupy aminokwasów względnie endogennych. Oznacza to, że możemy dostarczać ją z pożywieniem, ale też w pewnych warunkach po prostu produkować w organizmie. Aby proces zachodził prawidłowo, musimy  zatroszczyć się przede wszystkim o wystarczającą podaż drugiego aminokwasu siarkowego – metioniny. Możemy także sięgnąć po gotowe suplementy diety z siarką, które odżywiają nie tylko włosy, ale też skórę i paznokcie (np. MSM (aktywna siarka) w proszku – do kupienia tutaj)

. Oprócz tego nie bez znaczenia jest zawartość w diecie witamin B6, B12 oraz kwasu foliowego.

 

Przez żołądek do… zdrowych włosów

Aminokwasy siarkowe to nie wszystko. Duży wpływ na stan naszej czupryny mają także inne składniki, które w sposób pośredni pielęgnują i wzmacniają włos od środka. Warto zadbać o jakość naszego talerza i pilnować, żeby w naszym organizmie nie pojawiły się niedobory (nadmiar również nie jest wskazany, więc nie przesadzamy) następujących substancji:

 
WITAMINY
 
Witaminy z grupy B – ich działanie jest szerokie, w skrócie można powiedzieć że odpowiadają za budowę i wzrost włosów.

Biotyna (witamina B7 lub H) – także zaliczana do kompleksu witamin z grupy B. Zwana witaminą piękności. Kumuluje cząsteczki siarki, zasilając nią włosy, a jej niedobór powoduje łysienie
 
Witamina A – poprawia skład chemiczny tłuszczy wytwarzanych przez gruczoły łojowe. W efekcie nawilżają one włosy warstwą chroniącą przed promieniami UV, deszczem czy kurzem
 
Witamina E – przyspiesza wzrost włosów, pośrednio je nawilża, chroni cebulki włosów przed wolnymi rodnikami
 
Witamina C – jej niedobór zaburza produkcje keratyny. Jako silny przeciwutleniacz eliminuje wolne rodniki, niszczące m.in. cebulki włosów.
 
 
 
 
SKŁADNIKI MINERALNE
 
Żelazo – szybkość wzrostu włosa to ok. 0,35 mm dziennie. U jednym mniej, u innych więcej. Jeśli pomnożymy to przez ilość włosów na naszej głowie, otrzymamy imponujący wynik. Takie tempo zdecydowanie wymaga od naszego organizmu sporej dawki energii, której nie uzyskalibyśmy bez udziału żelaza. Żelazo wiąże tlen niezbędny do produkcji paliwa (ATP, czyli wysokoenergetyczny związek fosforowy), które zostaje zużyte m.in. na podziały komórkowe warunkujące prawidłową budowę oraz wzrost włosów.
 
Cynk – wpływa bezpośrednio na tworzenie keratyny. Jego niedobór powoduje że włosy stają się cienkie, rzadkie i zaczynają wypadać
 
Miedź – wpływa na wzrost, kolor i teksturę włosów. Niedobór skutkuje zwijaniem się włosów, utratą barwy oraz rozdwojonymi końcówkami.
 
Krzem – wpływa na wytrzymałość i stabilność włosa
 
 
 
 
DOBRE TŁUSZCZE

Tu ważna jest jakość i rodzaj tłuszczu. Stawiajmy przede wszystkim na omega-3, które można znaleźć m.in. w łososiu (dziki!), śledziu, makreli, tuńczyku, siemieniu lnianym, orzechach włoskich czy popularnych ostatnio nasionach chia.

 

Suplementy – tak czy nie?

Dla wielu z Was to chyba najciekawsza część wpisu. Suplementy są łatwo dostępne, zazwyczaj wygodne w stosowaniu i niosą ze sobą nadzieję na szybką poprawę stanu włosów. Nic dziwnego, że kuszą. Prym wiedzie tutaj oczywiście bogaty w krzem skrzyp polny, drugie miejsce zajmuje pokrzywa. Z suplementami jest tak, że mogą pomóc, choć nie muszą. Mogą też zaszkodzić. Jeśli mimo to zdecydujemy się wspomóc dietę, musimy podejść do tematu rozsądnie. Przede wszystkim trzeba pamiętać o jednej rzeczy – nie powinniśmy przyjmować ich w sposób ciągły – najlepiej co 1-2 miesiące robić sobie dłuższą przerwę. Ze względu na możliwe efekty uboczne należy ściśle trzymać się zaleceń (długość kuracji, dawka itd.). Więcej odnośnie suplementów znajdziecie w tym wpisie (link).

Podobnie z pozornie nieszkodliwymi herbatami ziołowymi, gdzie także króluje skrzyp i pokrzywa. Pamiętajcie, że obie rośliny mogą być przyczyną reakcji alergicznych, objawiających się m.in opuchnięciem i zaczerwieniem powiek. Działają także moczopędnie, wypłukując niektóre witaminy i minerały, które później trudno uzupełnić. Picie kilku naparów dziennie nie jest dobrym rozwiązaniem.


Czynniki żywieniowe negatywnie wpływające na stan włosów

 

Wiemy już co pomaga. Ale samo włączenie do diety zdrowych posiłków nie wystarczy. Równie ważne jest pozbycie się tych szkodliwych. Tu nie ma wielkiej filozofii, ponieważ wskazane jest wykluczenie produktów powszechnie uważanych za szkodliwe. Zaliczamy tu przede wszystkim:

  • duże ilości mocnej kawy i herbaty, alkoholu
  • fast-foody
  • cukier rafinowany

Wszystkie te produkty powodują utrudnione przyswajanie składników odżywczych, szybsze przetłuszczanie się włosów, ich matowość czy nawet łupież. Ponadto naszym włosom nie służy zarówno nadmierna, jak i niedostateczna podaż energii. Pierwsza powoduje nadwagę i otyłość, zwiększające ryzyko wielu chorób wpływających negatywnie na stan włosów (cukrzyca, zaburzenia hormonalne) natomiast druga wiąże się z niedoborem substancji odżywczych, co powoduje nadmierne wypadanie włosów, a także ich suchość i łamliwość.

 
Pamiętajcie, że poprawa kondycji włosów za pomocą odżywiania wymaga czasu. Na widoczne rezultaty trzeba czekać co najmniej 2-3 miesiące, nie ma tu drogi na skróty. Tak samo jak nie ma jednego cudownego produktu, który możemy jeść bez ograniczeń i konsekwencji. Tu liczy się całokształt, zarówno naszego odżywiania, jak i szeroko pojętego stylu życia. I na koniec jeszcze jedna ważna kwestia – utrzymującego się dłuższy czas złego stanu włosów (skóry i paznokci także) nie należy lekceważyć! Może on świadczyć nie tylko o niedoborach składników mineralnych czy witamin, ale także o poważniejszych problemach zdrowotnych (np. choroby tarczycy czy zaburzenia hormonalne).