Dzisiaj znów szpinak na tapecie. Tak, wiem – w ostatnim poście napisałam, że nie należy z nim przesadzać. Nie mogłam się jednak powstrzymać. PYSZNOŚCI! Nawet mój mięsożerny chłopak przekonał się do szpinaku… A to – uwierzcie – musi coś znaczyć:)

Składniki (mi wystarczyło na 30 sztuk, ale to oczywiście zależy od wielkości ciastek i grubości wałkowania ciasta):

Ciasto:

  • 100 g mąki orkiszowej
  • 200 g mąki pszennej graham
  • 200 g mąki pszennej typ 650
  • 200 ml ciepłej wody
  • 20 g świeżych drożdży
  • 1 jajko
  • 1 łyżka miękkiego masła
  • 1 łyżeczka soli

Nadzienie:

  • 300 g mrożonego szpinaku
  • 100 g sera z niebieską pleśnią
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 łyżka masła
  • Sól, pieprz

Wykonanie:

1. Drożdże rozpuszczamy w 100 ml ciepłej wody, dodajemy 2 łyżki mąki. Mieszamy i odstawiamy do wyrośnięcia w ciepłe miejsce na 15 minut.

2. Mąkę przesiewamy, łączymy z resztą wody, masłem, solą i rozczynem. Przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na 1,5 h.

3. W tym czasie robimy farsz. Czosnek siekamy i szklimy na maśle. Dodajemy szpinak, dusimy na małym ogniu aż do odparowania całej wody . Doprawiamy i odstawiamy do wyrośnięcia.

4. Ciasto wałkujemy cienko, wycinamy kwadraty, wielkość wedle uznania (na zdjęciu ok. 7*7 cm). Pamiętajmy, że ciasteczka jeszcze urosną! Na każdym kwadraciku układamy szpinak i pokrojony drobno ser. Zaginamy wszystkie rogi ciasteczek do środka (mi niestety i tak się pootwierały w trakcie pieczenia).

5.Układamy na wyłożonej papierem do pieczenia blaszce, przykrywamy ściereczką i odstawiamy na pół godziny. Po tym czasie smarujemy wierzch ciastek rozmąconym jajkiem, wstawiamy na około 10-15 minut do piekarnika nagrzanego na 200 st. Polecam na dno piekarnika wstawić naczynie żaroodporne lub blaszkę z wodą, wypieki będą bardziej chrupiące.